Tadeusz Reimann, mistrz zegarmistrzowski
Zawodu uczyłem się w latach siedemdziesiątych, u toruńskiego mistrza, który kazał mi przez pierwszy rok tylko demontować i składać z powrotem te same werki, aż nauczyłem się poznawać je po dźwięku. Dyplom mistrzowski złożyłem w 1982 roku, a rok później otworzyłem własny warsztat przy Żeglarskiej.
Pracuję zgodnie z jedną zasadą: nie wymieniam tego, co można naprawić. Zużyty czop dorabiam na tokarce, a nie zastępuję całego koła. Oryginalną tarczę czyszczę, a nie przemalowuję. Każda ingerencja ma być odwracalna — tak, żeby następny zegarmistrz za pięćdziesiąt lat mógł zobaczyć, co i dlaczego zostało zrobione.
Mówię też wprost, kiedy naprawa nie ma sensu — kiedy koszt przewyższa wartość zegarka albo kiedy oryginalna część jest nie do uratowania. Wolę stracić zlecenie niż zaufanie.
„Czas mierzy się cierpliwością — najpierw mojej ręki, potem Państwa zegarka.”
Tadeusz Reimann